Stalowa lonża. Jaką wybrać i w ogóle dlaczego?

2019-11-26


Stalowa lonża
. Jaką wybrać i w ogóle dlaczego? Myślę że większość z was rozumie zasadność stosowania lonży ze stalowym rdzeniem przy wycince sekcyjnej, jednak dla tych, którzy mogą mieć wątpliwości zaznaczę, jak ogromną pełni ona funkcję dla bezpieczeństwa pilarza. Oczywiście ścinając drzewo kawałek po kawałku, należy zawsze posiadać co najmniej dwa punkty zabezpieczenia w postaci np. lonży i liny systemowej, umieszczone w pewnej odległości od siebie, aby w razie zahaczenia piłą o linę, przecięta została tylko jedna z nich. Może się jednak zdarzyć, że rozpędzona pilarka ślizgnie się i przetnie obie liny (w przypadku gdyby obie były tekstylne). Tu właśnie nasze życie uratować może lonża ze stalowym rdzeniem. Lonża taka nie jest niezniszczalna i bez większego trudu przetniemy ją pilarką, jednak będzie ona znacznie bardziej wytrzymała niż lonża tekstylna i przynajmniej w przypadku tylko zahaczenia-draśnięcia, nie powinna zostać przecięta. W przypadku wycinki sekcyjnej z użyciem drzewołazów, które większość z Was na pewno stosuje, użycie lonży stalowej znacznie ułatwi pracę i poruszanie się po pniu. Ze względu na jej sztywną konstrukcję wpływa na wygodę podrzucania lonży w górę, czy zsuwania w dół, zwłaszcza przy drzewach o większych obwodach.

Jaką lonżę stalową wybrać? Na rynku znajdziemy wiele różnych modeli różniących się wieloma parametrami jak np. grubość, sztywność, konstrukcja czy długość. Długość lonży należy dobrać do wielkości wycinanych drzew; zwykle optymalnie jest to 3-4 m. Możemy zdecydować się na dłuższą lonżę, która będzie bardziej uniwersalna, jednak w przypadku mniejszych drzew jej nadmiar będzie utrudniać nam pracę. Kolejną różnicą będzie konstrukcja lonży wpływająca na jej grubość, sztywność i wagę. Grubsza i sztywniejsza lonża może okazać się wygodniejsza w przypadku jej podrzucania w górę na pniu o dużym obwodzie; do tego lonże takie znajdują się zwykle w niższej półce cenowej (np. PROTEKT PROT 30). Poza wspomnianym znacząco wysoka waga zdecydowanie obniży nam komfort pracy, a wiszący z boku sztywny „kabel” będzie naprawdę irytujący, utrudniając obsługę zestawu, zwłaszcza że jesteśmy obciążeni pilarką i masą innego szpeju. Niektóre droższe lonże potrafią być za to tak cienkie i giętkie, że do złudzenia przypominają linę tekstylną (np. COURANT STILEO). Będą one bardziej ergonomiczne w obsłudze i znacznie lżejsze niż wyżej wspomniane. Dodatkowym elementem ułatwiającym pracę okaże się karabinek z krętlikiem na końcu lonży, zapobiegający jej skręcaniu. W przypadku zakupu lonży należy także zwrócić uwagę na to, czy przyrząd do regulacji znajduje się w zestawie; najczęściej jest to urządzenie typu rope-grab, działające jednostronnie (w jedną stronę przesuwa się gładko po linie, w drugą zaś na niej blokuje). W przypadku zakupu lonży bez regulatora lub chęci jego wymiany, możemy wybrać inny, bardziej przystosowany do naszych wymagać np. ART Positioner 2, który to będzie znacznie wygodniejszy w użyciu (musimy jednak pamiętać o wymianie krzywki przyrządu na taką, która jest przystosowana do lin ze stalowym rdzeniem, aby mógł on działać poprawnie). Z powodzeniem możliwe jest także zastosowanie prusika z węzłem VT lub innym, należy go jednak zawiązać odpowiednio ciasno, gdyż ze względu na sztywność liny, może wykazać większą trudność w zaciskaniu się. Niewątpliwą i ogromną wadą takiego rozwiązania jest fakt, że po kilku użyciach lonży na drzewach iglastych, może być ona cała w żywicy i prusik nie będzie w stanie się przesuwać.

Wspomnę jeszcze o elemencie lonży stalowej, który jest raczej rzadko stosowany przez producentów i wiele osób o nim nie wiem. Jest to krótka, tekstylna tasiemka (podobna do tej z ekspresów wspinaczkowych) łącząca regulator lonży z karabinkiem wpiętym do uprzęży. Ma ona za zadanie stworzyć odcinek możliwy do przecięcia. W pierwszym odruchu może się to wydać dziwne i niebezpieczne (w końcu po to jest stalowa lonża żeby jej nie przeciąć), jednak tasiemka znajdująca się z boku naszego ciała, nie jest raczej narażona na przypadkowe przecięcie. Chodzi o to abyśmy w razie nagłej, awaryjnej sytuacji (np. duża ucięta już sekcja wisząca na zaczepionej do nas lonży i miażdżąca nasze ciało) mogli szybko piłą ręczną, czy nożem odciąć ją od siebie. Co prawda przypadki takie są ekstremalne i raczej się nie zdarzają, niemniej w naszym zawodzie powinniśmy być przygotowani na najgorsze.

Na koniec poruszę jeszcze kwestię dodatkowego zabezpieczenia lonży w razie upadku podczas wejścia po gołym pniu np. wskutek zbyt płytkiego wbicia kolców. Dostępne są na rynku urządzenia takie jak STRAPLINK, czy COURANT CLAMPING SYSTEM. System taki montowany jest między dwoma odcinkami lonży przerzuconej przez pień – w miejscu między drzewem, a wspinaczem i ma za zadanie zredukowanie zbyt dużej wolnej przestrzeni i uniemożliwienie upadku-ześlizgnięcia się po pniu w przypadku wypadnięcia kolców. Montaż odbywa się przez wiązanie na krawat z jednej strony i wpięcia karabinkiem z drugiej strony lonży oraz jest dość łatwy i szybki w regulacji (przez klamrę na taśmie lub przyrząd zależnie od systemu).

Wyboru konkretnego modelu lonży każdy dokonać musi sam, bacząc na specyfikę wykonywanej pracy i zasobność portfela. Z własnego doświadczenia (korzystam z lonży Stein + ropegrab) mogę dodać, że sztywne, twarde lonże są po prostu niewygodne i utrudniają pracę; regulacja jest uciążliwa a sama lonża ciężka. Dodatkowo brak krętlika przy karabinku w moim modelu powoduje skręcanie liny, co sprawia że przy każdym wpięciu do uprzęży muszę zwracać uwagę na to jak obrócić karabinek. Słowem zakończenia wspomnę byście zawsze pamiętali o używaniu lonży stalowej w czasie wycinki, gdyż zwyczajnie może ona uratować wam życie.

Błażej Odor
Menedżer sprzedaży
PolskiArborysta.pl

Pokaż więcej wpisów z Listopad 2019
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixel